Ta kwestia co pewien czas pada w towarzystwie. Odpowiedź jest jedna. Jadę! Ale trochę się podroczę. Telefon: “Marcin czy chciałbym porównać najnowsze Gt3 RS do przedliftowego GT3 RS?” To tak jakby spytać narkomana czy chce działę. “Pomyślę… dam znać” Idę w zaparte
OK. Nie czujecie tego? Ja chyba też, ale to proste: Osoba, która przebiegła maraton czy Iron Man'a to gość.
A auto, które startowało w Mille Miglia to ... no właśnie kto?
Bohater, heros? Na razie niech wystarczy notka, że to pojazd z lat 1927 - 1953. Ponadto oryginalny, piękny i drogi.
Ale to juz drobiazg.
Rok 1981. Anglia. Ayrton Senna wygrywa sezon w FF1600 i na podium oświadcza, że kończy karierę! Wraca do Brazylii. Nie chce jeździć. Nie zna języka, sypie się małżeństwo, chce pomóc ojcu. Poza tym ta pogoda. Zimno i mokro.
Leży przede mną Auto Revue z 1990 roku. 27-letnia gazeta. Jedna z wielu. Czemu je trzymam? Po co Auto Technika Motoroyzacyjna z 1989 roku z testem Porsche 959 i inne śmieciuchy.
Może odpowiedzieć nadejdzie za kilka dni.
Odstawiam Sushi, przestaję jeździć Subaru, nie patrzę na japońską flagę w oknie mojego dziecka. Czas na steki, czerwone kwaśne Chianti i włoskie samochody. Gdybym przypalił jeszcze cygarko byłoby pięknie. Czas na odwyk od dalekiego wschodu.
Przez 4 dni uczestniczyłem biernie w czymś co trudno mi określić.
Samuraje, góra Fuji, sushi, gejsze, sake, yakuza, Shinkansen, Toyota, Honda,
Bruce Lee i Akira Nakai-San - RWB - Rauh Welt Begriff. Japonia w pigułce i jedna osoba, jeden garaż i legenda.
Route 66 powstała w latach 20, dwudziestego wieku. Oryginalnie miała ponad 2400 mil, ja machnąłem nią ponad 400 mil w dwa dni. Liznąłem legendę. Nie przejechałem nawet jednej czwartej. Dwa dni, trochę pośpiechu, trochę nerwów biednej rodzinki. Ale i tak to podróż pełna refleksji o przemijaniu, zmianie i globalizacji. Chęć zatrzymanie trochę upływającego czasu. Podróż legenda, bo zza każdego rogu wyłaniał się jakiś duch przeszłości.
Podróż symbol, tak jak pierwsze wyprawy na Nürburgring prawie 10 lat temu zanim .... czar prysł.
Tu na Route 66 czar i magia istnieją nadal. W kurzu, w dziurach w opuszczonych budynkach. W dowodach tak niedalakiej wielkości.
Sam się dziwię, że to piszę. Słowa z pewnym bólem przechodzą na klawiaturę. Warsaw Oldtimer Show w Nadarzynie jest ciekawszy niż Moto Nostalgia, do której tak mocno namawiałem. Lepiej do Ptaka niż na Marsa. Może wogóle lepiej do Nadarzyna niż na targi aut klasycznych do Niemiec??? Byłem w tym roku na Retro Classice w Stuttgarcie. To olbrzymia komercyjna impreza. Wciąż ponad 500 zdjęć czeka na publikację, przejrzenie, parę słów komentarza. Przestronnie, regularnie i … trochę nudno. Porsche, BWM, Mercedes. Porsche, BMW, Mercedes. Porsche, BMW, Mercedes.
Jeszcze mi zimno i nawet nie pojechałem na wino do Rafała.
Wiadomo - dzień na Bemowie. Człowiek "przepiździony" na maxa.
A kwiecień nie rozpieszcza.
Gdzie by się tu wgryźć?
OK. Rok 1972 kiedy Was jeszcze nie było na świecie, ja miałem roczek, kobiety się nie depilowały, a Mister Universum w kulturystyce został Arnold Schwarzeneger.
Porsche miało już kilka fajnych zabawek np. 917 i latało po Le Mans 370 km na godzinę. 911 jeździło i szutry i asfalty i tak trwa do dziś. Wczesne wersje odnosiły sukcesy w motorsporcie dzięki stosunkowo dużej mocy (200-250 km w 1969 roku z silnika o pojemności 2.3 l) i wytrzymałości.
Hello? (czytać to tak po amerykańsku, z naciskiem na bardzo długie “ou” na końcu by wyszło ładne helooooł - ostrzeżenie).
Czy nie widzicie, że to ostatnia chwila? Licznik start zostało niecałe 15 lat.
2030 Niemcy przestają rejestrować samochody z silnikami spalinowymi. W tym samym kierunku idzie również Holandia. Za chwilę pewnie kolejni. No i Polska prądem ma stać!
Ile to jest 15 lat? No ile? Chwila, mrugnięcie okiem.
Dziś wieziesz swoje chore dziecko do szpitala, a jutro to one same będą patrzyły na Ciebie uważnie i pytały: "Tatuś co tak dyszysz?"
Dziś grzecznie idę spać o 20:00, a za 15 lat będziecie się zastanawiać czy wrócą na noc do domu.
Ja już to przeżyłem - taką kapsułę czasu. Wiem, że 15 lat to moment!
Dokładnie 3 lata temu, 15 października 2013 roku na torze Queensland Raceway w Australii podczas jazd testowych zginął znakomity, 26 letni angielski kierowca Sean Edwards. Sean jechał niestety na prawym fotelu podczas szkolenia innego, młodego 20 letniego kierowcy.
W sumie do napisania tych kilku linijek zainspirował mnie kolega, umieszczając zdjęcia cudnej 924.
Zdjęcia dla mnie to coś więcej niż sam obrazek.
To zapach wnętrza samochodu, miejsce gdzie zostało zrobione, czasem jakieś wspomnienie.
No ok.. w Łomiankach.
Z wieczoru Rauh Welt Begrif wróciłem z butelką Stella Artois, gazetą, koszulką i wyraźnym zdjęciem.
Koledzy z 911 Gagarage z Łomianek zorganizowali miły wieczór, na którym odsłonili dwa pięknie projekty zrealizowane przez samego Nakai Sana.
Stella Artois to nazwa piwa, ale i pierwszego Porsche przerobionego przez tego znanego tunera. Gazeta to Porsche World z 2011 roku, w którym po raz pierwszy przeczytałem o Japończyku. A wyraźne zdjęcie to aluzja do zdjęcia z Magnusem Walkerem innym tunerem , którego kiedyś spotkałem a pamiątkowe zdjęcie robione przez innego kolegę wyszło zupełnie niewyraźnie. Cóż teraz zdjęcie robił architekt a tamto.. finansista.
W czerwcowym numerze angielskiej gazety 911 & Porsche World, którą to prenumeruję od 2000 roku a pierwsze egzemplarz mam z 1995 roku , ukazał się ciekawy artykuł z Walterem Röhrlem. Samego człowieka przedstawiać za szeroko nie trzeba. Ciekawe są jego związki z Porsche i opinie o poszczególnych modelach. Generalnie markę lubi - co nie dziwi.
Chyba w dwóch słowach młodszym czytelnikom powinienem przypomnieć kim był Ayrton Senna i na czym polegała jego wyłączność. Wiadomo - nieżyjący już, trzykrotny mistrz świata Formuły 1. Zaczął nową erę kierowców.
A wyścigi były wtedy zupełnie inne.
Źle zacząłem sobotni wieczór. Prowadząc obłędnęgo CLA 45 AMG Shooting Brake kolegi nie mogłem się powstrzymac, by na okolicznej drodze wyłączyć przycisk kontroli trakcji i puścić wodze fantazji.
Przed nami 84 rajd Monte Carlo. Zamknięte zgłoszenia, początek zabawy 21 stycznia. Czy będzie kolejna 911?
Czyli trochę o samochodach, motocyklach i innych pasjonujących mnie sprawach. Taki mój dowód że jest coś pomiędzy samym oglądaniem on-boardów a startami w mistrzostwach świata. Trochę spojrzenie w lusterko wsteczne, że miewamy w życiu plany, które nie dokońca realizuja się tak jakbyśmy chcieli ale to nie zwalnia nas z ich realizacji. Ponad 30 lat motoryzacyjnych rozkoszy, gdybym zwlekał jeszcze z publikacją - mógłbym napisać - przed pięćdziesiątką - ale to jeszcze chwila.