Zaczął się czerwiec.
+ 20 za oknem. Rolland Garos w TV jak najbardziej. Ale za chwilę... piłka nożna.
Brrrrry... no nie. Pewnie w tej fobi nie jestem odosobniony.
Ale jak nie chcecie odstawać od kumpli od piłki to plan jest taki:
Mówimy, że jedziemy do Francji - wzbudzając podziw i uznanie. Swój chłopak - pomyślą.
Taki moment w życiu w którym 13 km/h daje większą satysfakcję niż 200 km/h “plus”. Wiatr i woda bardziej cieszą niż asfalt. No ale to dopiero początek sezonu.
Do długiego nawrotu mam jakieś 200 metrów. Długi lewy zakręt, który mam przejechać za chwilę.
Na szafie niewiele ponad 60 km/h. Najcudowniejszy jest dla mnie fakt, że lecę totalnie bokiem - samochód wychylony około 40 stopni.
Wciąż mam mnóstwo czasu na decyzję. Czy tak dolecieć do początku zakrętu i przerzucić go tuż przed?
Czy też już teraz zaciąć się, postawić samochód w drugą stronę, wyhamować jeszcze bardziej i składać się dopiero w zakręt?
Długi weekend to zawsze dla mnie zagadka. Siedzieć w domu czy gdzieś jechać.
W tym roku “zaryzykowałem" i pojechałem do Kielc na ClassicAuto Cup.
Na mojej masce, która wisi w biurze kolejna naklejka. 29 Techno Clasicca Essen 2016. Dwudniowy wypad z kolegami. To jak wyprawa do sklepu z zabawkami dla dorosłych. Ogromny wybór ale i ogromne ceny. W czwartek już sporo samochodów z napisem SOLD. Tu kupuje się na początku tygodnia.
Sąsiad. Nie spotkam się z Tobą STOP Rano odwiedzę Bemowo, potem kościółek, obiad z rodziną, tenis z synem itd STOP Wieczór dla żony STOP